niniejszym chcialbym zainicjowac watek w ktorym dyskutowano by tresc teologiczna kazan ks. natanka.
co poniektorzy twierdza ze ks. natanek glosi nie-prawowierna nauke, jednak jak dotad nie potrafia podac konkretnych przykladow.
czy zatem teza o rzekomych bledach teologicznych pozbawiona jest racjonalnych przeslanek ? jesli tak rzecz sie ma, to jakie sa prawdziwe przyczyny dzialan majacych na celu minimalizacje poslugi ks. natanka
Osobiście nie analizowałem treści tych kazań, jednak wydaje się, że nie można ot tak po prostu lekceważyć negatywnej oceny doktrynalnej jego działalności dokonanej przez komisję powołaną przez Arcybiskupa Krakowskiego:
problem jednak jest glebszy bowiem wielokrotne pisemne prosby ks. natanka o podanie konkretnych przykladow gloszenia przez niego rzekomych "bledow teologicznych" pozostaja dotychczas bez jakiejkolwiek odpowiedzi.
wydaje sie wiec ze tak daleko idace kroki wobec ksiedza moga miec pozamerytoryczne zrodlo.
Znam ks. Piotra. Problem tkwi nie w błędach teologicznych, ale w fakcie, że ks. Piotr mówi często dość chaotycznie i myśląc o płocie potrafi czasem powiedzieć o krowie. Myśli o jednym, a mówi o drugim. Trzeba Go dooooobrze znać, by nie uznać takich pomyłek za błędy teologiczne. Muszę jeszcze zaznaczyć, że niezrozumiałość dla jego tez wynika z środowiska kulturowego z którego pochodzi. Ludzie z okolic Suchej Beskidzkiej, używają dziwnej struktury komunikacyjnej, w której intonacje splecione z gestykulacją i językiem znaczą inaczej niż chociażby pod Krakowem skąd pochodzę. Jednakże wynotowałem z wypowiedzi ks. Piotra zdanie, które w całej rozciągłości popieram: "Kto czci Serce, oddaje cześć Jezusowi". Bo w Sercu Jezusa "mieszka cała pełnia Bóstwa" Bo Serce, jako organ wyraża Serce, czyli miejsce gdzie ciało i dusza stanowią jedno, gdzie forma i treść są sobie niezbywalne. Bo sens wyraża się przez formy, a formy wyrażają sens. Proszę mi wybaczyć takie proste wnioski, ale uważam, że bardzo często mamy rozwinięte systemy filozoficzne, których błędy tkwią w najprostszych punktach. Wypada mi się z tym określeniem ks. Piotra zgodzić, co wyraziłem i rozwinąłem w jednym z wpisów na blogu frondy, który chyba tu zamieszczę.
Bardzo możliwe, że co innego wynikało z rozmów ks. Piotra z kard. Stanisławem, a co innego z owego dokumentu, którego ks. Dziwisz nie podpisał (formalnie nie ma chyba takiej konieczności)
ksiądz Piotr na prawdę bardzo przenikliwie rozpracował wiele zgubnych elementów naszej cywilizacji i stara się przed nimi chronić siebie i innych. Jednakże problem pojawia się gdy trzeba wiedzieć jak chronić. Bo nigdzie nie ma wzorców we współczesnym życiu, a przecież cały czas na poziomie podświadomym pokutują w nas nawyki dawnego świata. Zestawienie tych nieuświadamianych nawyków "modernistycznych" ze świadomymi próbami walki z błedami modernizmu rodzi wewnętrzną sprzeczność i rozdarcie, które czasem nawet do końca życia będzie krzyżem dla człowieka. Najgorsze jest to, że inni, zamiast wesprzeć jeszcze dodają swoje jarzmo. Mam nadzieję, że jednym z motywów ograniczenia działalności ks. Piotra była potrzeba odpoczynku dla niego, bo rzeczywiście ten straszny wir zaczął się odbijać na jego zdrowiu. NIeustanne zaprzeczanie własnym nawykom, to cierpienie.